Superman z Wrocławia: Pobił 4 policjantów!
Pierwsze rozprawy procesu Brauna były utajnione na wniosek policjantów. Jednakże dziś na sali sądowej miał się zjawić prawdopodobnie tylko sam reżyser. By go wesprzeć przybyła liczna grupa ludzi. Muszę przyznać, iż byłem całkowicie przekonany, że tym razem rozprawa będzie jawna. Tymczasem sędzia Barbara Kaszyca, młoda i spanikowana, znów dokonała utajnienia i kazała nam wyjść.
Rozprawa trwała krótko, gdyż, zgodnie z przewidywaniami zabrakło świadków oskarżenia. Tak przebiegający proces trudno uznać za coś innego niż kpinę ze sprawiedliwości oraz nękanie Grzegorza Brauna. Dlatego reżyser, jak nam potem wyjaśnił, zaapelował do sądu o aresztowanie go. Przecież tak niebezpieczny człowiek, pogromca policjantów, nie może ciągle chodzić na wolności.
Sędzia Kaszyca najwyraźniej zaczęła dostrzegać w jakich oporach absurdu zaczyna pogrążać się wrocławski wymiar sprawiedliwości i zarządziła kolejne rozprawy już na marzec. Farsa zaczyna zmierzać ku końcowi.
Jadąc do sądu słuchałem w radiu Wrocław wypowiedzi Władysława Frasyniuka, którego raczej trudno podejrzewać o sympatię dla dzisiejszego podsądnego (sam zresztą potwierdził, że nie lubi Brauna). Jednakże oceniając proces i jego okoliczności (zwłaszcza utajnienie), Frasyniuk powiedział krótko: To PRL.

Takie są efekty braku lustracji i dekomunizacji kraju !
Nie wiadomo co lepsze PRL czy IV RP...
gdyby postępowali , jak CYWILIZOWANI politycy nie mielibyśmy dzisiaj karłowatości politycznej i karłowatego kraju .